...
Zadzwon do nas na numer
708 770 385
Koszt połączenia 4zł (4,92 z VAT) za minutę
albo wyślij SMS na nr:
73310
Koszt za SMS 3zł (3,69 z VAT)
o treści EZO + twoje pytanie
Ciekawostki










OPOWIADANIA - Będziemy zamieszczać tu krótkie opowiadania mające skłonić do refleksji. Wysyłajcie mailem swoje uwagi, a może spróbujecie wysłać nam próbki własnej twórczości?

"Mazurska Noc"
Wyszedł na leśną polanę rozglądając się czujnie, wypatrując niebezpieczeństwa, ale najdrobniejszy szelest nie mącił spokoju mazurskiej nocy.
Czuł się bezpiecznie. Jego towarzyszka wpatrzona w niego ogromnymi brązowymi oczami przepełnionymi łagodnością i zaufaniem, podążała wiernie wszędzie tam gdzie on. Lubił czuć jej obecność, a gdy czasem oddalała się, budziło to w nim instynktowny niepokój i natychmiast przyzywał ją krótkimi dźwiękami. Przybiegała wtedy i patrzyła mu w oczy, jakby tłumacząc się z chwilowej niesforności, a on uspokajał się natychmiast, czując że wszystko jest tak jak być powinno. Szli powoli w lekkiej jak puch mgle, czując dotyk mokrych traw, gdy nagle z odległej o kilkadziesiąt metrów myśliwskiej ambony padł strzał. Tylko jeden, zwielokrotniony echem, które przez kilka sekund odbijało się od ściany drzew, zanim zamarło.
Serce młodej sarny, trafione ołowiem z precyzją celownika z lunetą, przestało bić w tym samym momencie. Smukłe, drobne ciało znieruchomiało w ostatnich drgawkach i tylko wielkie zdziwione, brązowe oczy zachodzące łzami zdawały się pytać - Dlaczego?
Kozioł kierowany instynktownym odruchem rzucił się do ucieczki, ale po chwili wrócił. Trącał pyskiem swoją samicę, nie rozumiejąc dlaczego nie chce uciekać razem z nim.
Po chwili zrozumiał i z głębi jego płuc wydobył się rozpaczliwy jęk rozpaczy i tęsknoty. Padł drugi strzał. Poczuł na grzbiecie gorący podmuch. Nie czekał. Poderwany panicznym strachem pogalopował w stronę najbliższych zarośli a puszcza otuliła go opiekuńczym mrokiem.
W tym samym czasie wśród pobliskich drzew zabłysły dwa złote punkciki. Z początku słabo, jakby przymglone smutkiem, później rozjarzyły się złowrogo.
Kilka dni później o świcie kierowca ciężarówki zauważył leżący w rowie rozbity niewielki samochód. W środku leżało dwóch zakrwawionych, nieprzytomnych mężczyzn. Wezwany ambulans zabrał ich do szpitala a policja zabezpieczyła broń myśliwską. Śledztwo wskazywało na nieszczęśliwy wypadek.
Rekonwalescencja trwała długo. Mężczyzna zdawał się powracać do zdrowia, gdy nagle pojawiły się komplikacje pourazowe. Mimo opieki najlepszych specjalistów w podwarszawskim Konstancinie, zmarł pozostawiając żonę, syna i córkę.
Być może na chwilę przed tym, gdy zgasł jego świat, zobaczył wielkie brązowe oczy zachodzące łzami.
M.G.

...